poniedziałek, 18 czerwca 2012

ROZDZIAŁ XVII - "Jing i Jang..."

* Z perspektywy Klaudii *

Siedzieliśmy przy jednym wielkim stole. Asia, Liam i Karolina siedzieli na kanapie. Na drugiej Harry, Louis oraz Niall z Sylwią na kolanach. Zayn zajął fotel, a ja usiadłam na jego oparciu. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym jedząc paluszki i orzeczki.
- Chciałam wzieść toast - odezwała długowłosa brunetka. - Za pierwszy i mam nadzieje ostatni tatuaż Asi. No, pochwal się mała.
Blondynka wstała i podniosła koszulkę. Zobaczyłam na jej żebrach małą dziare. Był to napis: "Smile and be free". Wyglądało to ekstra, chociaż wcześniej myślałam, że tatuaże nie koniecznie pasowałyby do wizerunku naszej małej Asi.
- Wow, kiedy to zrobiłaś? - spytała Sylwia.
- Wczoraj, Karolina robiła sobie kolczyka. Spotkałam Louisa... Noi zrobili mi to coś - powiedziała i pokazała na skórę. - Całkowicie za darmo, super, nie?
Malik wstał z fotela, aż prawie się przewróciłam. Dopadł Asię i zaczął podziwiać napis. Miał na tym punkcie lekkiego bzika.
- Dziewczyno, wygląda to genialnie! Kocham dziary! - krzyknął.
- A ja myślałem, że Klaudię - wypalił Lou i pożałował. Zrobiło się na chwile cicho. Tak, mogłam się spodziewać że prędzej czy później ktoś poruszy podobny temat i nastanie niezręczność. - Hm, obejrzymy coś? - ciągnął nieśmiało.
- Tak! Doskonały pomysł! Mamy genialny horror! Zabrałem go kiedyś z hotelu - mówił ze śmiechem Liam i opanował sytuację. Zrobił popcorn, rozłożył koce.

Film się kończył. Nie był to najlepszy jaki oglądałam, ale fakt faktem że nie zasnęłam. Wstałam do pozycji siedzącej i rozejrzałam się. Wszyscy usnęli! Zciszyłam telewizor do minimum i podpełzłam do leżącego obok Zayna. Oddychał słodko, miał ręce w górze, jakby się poddawał. Mogłam się przyjrzeć tatuażowi na jego nadgarstku. Jing i Jang. Wieczny symbol młodości, równowagi duchowej, podziału między dobrem i złem. To całkowicie do niego pasowało. Chwila...  Przez krótką chwile miałam wrażenie, że identyczny tatuaż u kogoś już widziałam. U kogoś mi bliskiego, ale wspomnienie było zbyt mgliste, aby coś wyczytać. Więc schyliłam się tylko i musnęłam wargami jego nadgarstek. Poruszył się i uśmiechnął jakby przez sen. Popatrzyłam chwile na tą śpiącą, przystojną buźkę i złożyłam delikatny pocałunek na ustach właściciela. Potem tylko oparłam głowę na jego torsie i również zasnęłam.
Śnił mi się ten znak. Jing i Jang. Bardzo wyraźnie widziałam nadgarstek, ale nie widziałam do kogo należał. Jakby wyparte kiedyś wspomnienie odradzało się powoli na nowo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz