wtorek, 12 czerwca 2012

ROZDZIAŁ VIII - "Chciałbym drinka i numer..."

* Z perspektywy Zayna *
- No choodź z nami zagraj! - krzyczał do mnie Louis z fotela. Od paru dni już czekał na rewanż w najnowszych wyścigach na playstation. I tak nie miał ze mną szans...
- Lou, zagraj z Harrym. Bo jak znowu przegrasz, to się na mnie obrazisz - zaśmiałem się, poprawiając włosy przed lustrem. Musi być idealnie.
- Nasz DJ Malik ma randke, nie przeszkadzajmu mu - powiedział Harry.
- Dzięki - rzuciłem i poleciałem do łazienki po perfumy. - Może być? - zapytałem Paula.
Chłopak przyjrzał mi się uważnie, jak gej gejowi w klubie nocnym i pokręcił nosem. Przewróciłem oczami, bo i tak wiedziałem, że wyglądam dobrze.
-Uwielbiam jak mnie wspieracie - warknąłem z sarkazmem, złapałem kluczyki od samochodu i wybiegłem z pokoju. Oczywiście Niall zdążył jeszcze mnie kopnąć na szczęście.

Otworzyła drzwi. Ubrana była w dżinsowe rurki, kremową tunike i szpilki.
- Jej... - tylko na tyle było mnie stać. Uśmiechnęła się, złapała mnie za ręke i wyszliśmy z hotelu. Wsiedliśmy do mojego auta. Nie byłem pewien, czy jej nie przestraszyłem. W końcu, jaki normalny chłopak w wieku 20 lat ma taki wóz? Chyba żaden. Czyli byłem nienormalny.

* Z perspektywy Klaudii *
Jechaliśmy przez chwile w ciszy, on nawet na mnie nie spojrzał.
- Gdzie jedziemy? To nie miałbyć przypadkiem spacer? - zapytałam nieśmiało.
Wtedy spojrzał na mnie przez chwilę swoimi czekoladowymi oczami. - Pojedziemy do centrum, zobaczysz Big Bena i London Eye. Odwiedzimy ogród botaniczny, a na koniec wycieczki dasz mi buziaka w policzek i grzecznie pójdziemy do swoich pokoi - powiedział.
Byłam tu od paru dni i niczego jeszcze nie widziałam. Chciałam zobaczyć Big Bena, London Eye. Chciałam odwiedzić ogród botaniczny. Ale nie chciałam dawać mu buziaka tylko w policzek. Nie chciałam grzecznie iść do swojego pokoju!

Po pewnym czasie w hotelu...

* Z perspektywy Asi *
- Nie mam siły już tu siedzieć. Musze pracować, gdy w apartamencie na samej górze siedzi pięciu mega słodkich przystojniaków. I to jeszcze tacy utalentowani! Harry, Louis, Niall, Liam i perkusista Paul. Mm... - żaliłam się Sylwi, prawie usypiając na barze.
Nagle mnie szturchnęła. - Chyba jednak nie są na górze - szepnęła i pokazała w strone drzwi. Zobaczyłam Hazzę i Nialla idących w naszą strone.

* Z perspektywy Harrego *
Jak w zegarku. Godzina 20.00, a urocza blondynka już usypiała z głową na blacie. Podniosła głowe i uśmiechnęła się na mój widok, odwzajemniłem uśmiech.
- Cześć - rzuciłem i spojrzałem w jej niebieskie oczy. - Chciałbym... Chciałbym.
- Koledze zabrakło słów, przez to że znowu przegrał na playstation - zaśmiał się mój towarzysz. To wcale nie było zabawne. Moim zdaniem, bo czarnowłosa wybuchnęła śmiechem.
- Kurde, dzięki stary. Ja tu staram się być szarmancki - powiedziałem i położyłem dłoń na dłoni blondynki. - Chciałbym drinka i numer.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz