Hah, dokładnie. Współczucie, empatia. Ludzie tego wymagają, a nie dają nic w zamian. Przyjaciółek mogę słuchać godzinami, bo wiem, że one zrobiłyby to dla mnie. Już taka nasza rola. Ale nie rozumiem czegoś takiego, że osoba której, łagodnie mówiąc, nie toleruje, zwierza mi się z całęgo swojego życia. OKEJ, nie jestem egoistką i rozumiem takie potrzeby. Ale nie oszukujmy się, co mnie to może obchodzić?!
Tak. I to jest właśnie rodzaj mentalnego transwestytyzmu, na którym cierpie - przyjęcie spodobu myślenia osoby innej płci. A wieczorem głuchy jęk do poduszki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz