niedziela, 10 czerwca 2012

ROZDZIAŁ IV - "Musze pokazać, że sie nadaję..."

Następnego dnia zadzwoniła Asia i powiedziała, że zbiórka przy recepcji dopiero po obiedzie. Więc miałam pare godzin na słodkie leniuchowanie lub ostry trening. Wybrałam drugą opcje.
- Mam pytanie. Jest tutaj gdzieś sala rekreacyjna lub coś w tym rodzaju? - zapytałam mężczyzne spotkanego na korytarzu.
- Tam do końca, a potem w lewo, znajduje się sala fitness.

Zamówiłam obiad w jadalni i usiadłam przy stoliku przy oknie. Widok nie był taki powalający jak z mojego pokoju, ale w równym stopniu czułam satysfakcję, że znajduje się w Londynie. Ogarnęłam wzrokiem wszystkich obecnych. Były wśród nich dziewczyny, którym przyświecał ten sam cel co mi. A jeżeli one są ode mnie lepsze? Przecież może się okazać, że nie jestem tą jedną na milion...
- Proszę, smacznego - przerwał mi rozmyślania kelner.
- Dziękuje - odpowiedziałam z uśmiechem. Jeśli przyszedłby minute później, zapewne pogrążyłabym się w depresji i wybiegła z płaczem. Złapałabym pierwszy samolot do Polski i uciekła jak tchórz. Ale nie.

Zobaczyłam go. Mulata, który wczoraj wpadł na mnie, a ja uciekłam. Siedział z jakimś chłopakiem przy stoliku po drugiej stronie sali. Kroiłam kotleta i patrzyłam się na tych przystojniaków jak debilka. Być może Karolina miała racje i jestem nienormalna? Zjadłam i ostrożnie, nie zwracając na siebie uwagi poszłam do pokoju.

W sali treningowej w Akademii czekał już Harry, producent i jakiś młody chłopak. Pomyślałam, że przegląd powinny przeprowadzać kobiety, bo oni napewno nie będą obiektywni. To faceci! Każdy facet leci na ładną buźkę, duży biust, długie nogi i zgrabną pupe!
- Okej, myśle że możemy zaczynać za jakieś 10 minut jak się rozgrzejecie. Mnie znacie, Simona też, a to ciasteczko obok mnie to Paul - powiedział chłopak z loczkami i wyszczerzył zęby w uśmiechu.
Wzięłyśmy się do pracy.

- Teraz nr 0936.! - ogłosił Simon, producent. To był mój numer! Serce zaczęło mi bić jak szalone, a kolana ugięły się pode mną. Zrobiło mi się słabo i musiałam zrobić się blada, bo wszyscy obecni spojrzali na mnie z niepokojem. Poczułam, że ktoś łapie mnie za ręke.
- Głowa do góry, jesteś świetna, wiesz o tym - usłyszałam. Mimo, że oczy wcześniej zaszły mi mgłą, rozpoznałam czarnowłosą dziewczynę, która poprzedniego dnia wzdychała do mnie o boskości Harrego. - Jesteś świetna - powtórzyła i popchnęła mnie na środek.
- Pokaż co potrafisz - puścił do mnie oczko Paul.
Usłyszałam muzykę i zaczeło się. Wiedziałam co muszę teraz zrobić. Dać z siebie wszystko, naprawde wszystko. Bo przecież po to tu jestem. Muszę pokazać, że sie nadaję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz