Po upalnym dniu przyszła burzowa noc. Kręciłam się z boku na bok i wsłuchiwałam się w grzmoty na oknem. Nie mogąc wytrzymać, zrezygnowałam ze snu. Ubrana z jedynie w t-shirt z nadrukiem POINT-DANCE, wyszłam na korytarz i zjechałam windą na sam dół. W końcu znalazłam barek z napojami.
- Co podać? - zapytała blondynka, która wcześniej zaprowadziła mnie do pokoju.
- Mam na imie Klaudia - podałam ręke na przywitanie.
- Joanna - odpowiedziała uśmiechając się blado, na jej twarzy malowało się zupełne wyczerpanie. - Nie wolno mi zaprzyjaźniać się z gośćmi.
Poklepałam ją po dłoni w geście dyskrecji i wypiłam napój. - Przecież to nie zbrodnia. Wydajesz się być miła, a ja nie mam z kim poplotkować - zaśmiałam się.
- Skąd jesteś?
- Z Polski. Przyjechałam na przegląd tancerzy do najnowszego teledyku jakiegoś brytyjskiego zepsołu. Mam 19 lat, a ty?
- Też mam 19 lat i jestem z Irlandii. Pracuje tu w dzień jako recepcjonistka i czasami bagażowa, a w nocy jako barmanka. Spłacam zadłużenie mojego zmarłego brata - mówiąc to posmutniała. Nagle poczułam niesamowitą empatie i schyliłam się za barek aby ją objąć. Wiedziałam co czuje. Rok temu, dzień po moich osiemnastych urodzinach zmarła mi mama. Byłam wtedy sama i musiałam sobie poradzić, a było naprawdę bardzo ciężko.
Po drinku i paru minutach rozmowy, obydwie uznałyśmy, że gadanie przez całą noc napewno nie będzie miało pozytywnego wpływu na mój jutrzejszy casting. Poszłam do łóżka.
- Zaraz otworzę! - krzyknęłam z łazienki. Jak najszybciej ubrałam szlafrok i otworzyłam drzwi. Ujrzałam Asię. - Hej, jak tam?
- Producent zwołuje zebranie punktualnie o 10.00 w głównym holu na parterze. Radze Ci nie spóźnij się, bo on nie lubi czekać na kogoś. - odpowiedziała z uśmiechem, odwróciła się i odeszła. Wydała się być dosyć wypoczęta. Jej, kiedy ona wogóle śpi? Może usnęła z głową na barze.? Kto to wie...
Wbiegłam do holu. Stało w nim kilkanaście dziewczyn, mniej więcej w moim wieku i jeden niski, gruby facet z okularami przeciwsłonecznymi na nosie.
- Spóźniona - rzucił ostro, nawet się nie odwracając. - Kiepsko zaczynasz.
- Przeprasz...
- Nie ważne. To wszyscy. Idziemy teraz do akademi, w której odbywać się będą treningi - przerwał mi mężczyzna i wyszedł z budynku, a za nim wszystkie obecne ślicznotki.
- Cudownie się zaczyna - mruknęłam do stojącej przy recepcji znajomej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz