* Z perspektywy Karoliny *
- Dziękuje, że idziesz tam ze mną. Chce tego, ale zaraz chyba się posikam! - śmiałam się, trzymając Asię za ręke. Szłyśmy do salonu Piercingu. Chciałam sobie zrobić kolczyka w chrzątce w uchu, ale bałam sie. Co prawda Annie mi odradzała ten pomysł, ale jak już coś sobie obiecałam, to musiałam to doprowadzić do skutku. Taka byłam, poukładana, stanowczna ale zwiariowana.
- Nie ma sprawy. Zrobiłabym sobie tatuaż, ale teraz gdy straciłam prace jest ciężko. Więc będe poprostu przy Tobie czuwała - uśmiechnęła się blondynka. W jej oczach widziałam troche żalu, cień smutku, ale też radość. Miała mnie, ja miałam ją. Miałyśmy jeszcze Sylwie i Klaudie. Czego do szczęścia potrzeba....?
Weszłyśmy do środka, usiadłam na fotelu w gabinecie, a Asi kazano wyjść. Wybrałam kolczyk. Przeszły mnie ciarki gdy facet cały w dziarach sięgnął po pistolet. Mignęła mi przed oczami wizja mojego ciała leżącego na ziemi obok ciała Asi. Noi w wiadomościach w telewizji: "Ciała dwóch nastolatek znalazła ekipa sprzątająca pare godzin godzin po śmierci." O matko.
- Spokojnie, nie ruszaj się. To będzie jak ugryzienie komara - oznajmił mężczyzna i przysunął się do mnie. Odskoczyłam momentalnie i wyszłam na korytarz cała zdenerwowana. Ku mojemu zaskoczeniu zamiast Asi, stał tam Louis. Zakochany w swoich szelkach, członek zespołu One Direction, z którym ostatnio miałyśmy tyle do czynienia.
Gdy zobaczył, że jestem taka roztrzęsiona podszedł i objął mnie ramieniem. Gdybym powiedziała, że to nie pomogło, to bym skłamała.
- Co się stało?
- Kolczyk. Cholernie boje się igieł, pistoletów, noży. Wszystkiego co przecina skórę. Gdzie jest Asia, miała tu czekać - odsunęłam się.
- Jest w gabinecie obok, siedzi na fotelu zadowolona - powiedział i pokazał swoje białe zęby. Z jednej strony chciałam odwzajemnić uśmiech, ale byłam troche zestresowana. - Kiedy zobaczyła mój tatuaż, nakręciła się totalnie i właśnie dostała zniżkę po znajomości. Zaraz zaczną ją ciąć.
Na słowo "ciąć" przełknęłam z trudem śline. - Okej, chyba musze tam wrócić i udawać że nie jestem tchórzem.
- Mogę pójść z Tobą - zaproponował i wciągnął mnie do gabinetu za ręke. Okazało się, że ten facet to jakiś jego znajomy i nie było problemu, aby potrzymał mnie za ręke. Czułam się troche niezręcznie, ale co tam.
- Raz się żyje - usłyszałam z ust Louisa i poczułam ukłucie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz