Obudziłam się pod koniec lotu do Londynu. Przetarłam oczy i wyjrzałam za okno. Widoki były niesamowite. Myślałam o tym jak będzie na pierwszej próbie, czy uda mi się osiągnąć to o czym zawsze marzyłam. Światła reflektorów, głośna muzyka, scena i tłumy. Noi i wystrzałowa grupa taneczna ze mną na czele. Eh... - Proszę uważać, za 15 minut lądujemy - poinformował głos z głośników.
Odebrałam swój bagaż i ze słuchawkami w uszach, ruszyłam na poszukiwanie taksówki.
Wieżowiec, do którego miałam się zameldować miał jakieś 50 pięter.
- Dzień dobry - pokazałam identyfikator recepcjonistce. - Miałam się tu zameldować powołując się na firmę Stars.
- Oczywiście, zaprowadzę panią osobiście do pokoju - odpowiedziała blondynka z uśmiechem. Pojechałyśmy windą na przedostatnie piętro. - To tutaj, zapraszam - otworzyła mi drzwi od pokoju i dała klucze. - Niech pani się zrelaksuje i czeka na telefon od producenta.
- Dziękuje - odpowiedziałam troche zdezorientowana, że ktoś mówi do mnie na "Pani". Szczególnie, że owa blondynka była w moim wieku.
Pokój był duży, przestronny i jasny. Najpierw moją uwagę przyciągnęło wielkie łóżko, biała pościel i białe poduszki. Na szafkach z wybielanego drewna stały małe doniczki z kwiatami. Podeszłam i odetchnęłam głęboko, niezapominajki przypominały mi mój dom.
Naprzeciwko łóżka stało ogromne lustro z białą ramą. Dalej komoda, a na niej telewizor plazmowy. Jednak najbardziej zachwycił mnie widok szklanej ściany, przez którą widziałam taras. Wyszłam na zewnątrz i wiatr odrazu zmierzwił mi włosy. Zabrakło mi tchu, gdy spojrzałam w dal.
Przede mną rozciągała się panorama Londynu. Taki widok wyobrażałam sobie, gdy wczoraj pakowałam walizki jak szalona. Teraz stałam na cudownym tarasie i miałam własny pokój w londyńskim hotelu. Oddychałam londyńskim powietrzem i moja przygoda miała dopiero się zacząć.
Naprawde fajnie sie zaczyna ;)
OdpowiedzUsuń