czwartek, 21 czerwca 2012

ROZDZIAŁ XXIII - "Wygląda na to, że nam odbija..."

* Oczami Karoliny *

- Dzisiaj są urodziny Sylwi. Może pojedziemy jej coś kupić? - rozmawiałam z Asią siedząc u mnie w pokoju. Oglądałyśmy reklamy, bo w telewizji nie było nic lepszego.
- Kiepsko u mnie z kasą, odkąd straciłam robote. Nie chciałam Sylwii kupować jakiegoś badziewia - odpowiedziała wpatrując się w smutno w ekran. - A co z chłopakami?
Co z nimi? Nic, nie dają znaku życia od paru dni. Bardzo możliwe, że właśnie wymazują nas z pamięci. To było dobijające, myslałam.
- Nie wiem. Nie odpisują, może do nich zadzwonie?
- Dobry pomysł.

Wyszłam na korytarz i zajrzałam w spis kontaktów. Tylko do którego zadzwonić? Miałam numer Louisa, Nialla i Paula. Wybrałam blondyna.
- Halo? - usłyszałam w słuchawce. Jego głos zadziałał jakoś kojąco i uspokoiłam się troche. Uśmiechnęłam się i przytuliłam go w myślach.

- To ja, Karolina. Mam do Was ważną sprawę.
- Mhm, tylko szybko. Dali mi 5 minut, aby odpocząć i coś zjeść. Zaraz wywiad.
- Wiesz, że Sylwia ma dzisiaj urodziny? Niall, obiecałeś że na nich zagrasz.
Na sekudne nastała cisza, słyszałam jak chłopak w skupieniu coś przeżuwa.

- Cholera. To dzisiaj. My... My przecież nie damy rady - odpowiedział.
- Niall, zrób coś. Proszę.
Usłyszałam dźwiek przerwanej rozmowy i wróciłam do Asi.

* Z perspektywy Nialla *

Jadłem właśnie chińszczyzne, kiedy zadzwoniła do mnie Karolina. Na śmierć zapomniałem o urodzinach Sylwii. Tak strasznie za nią tęskniłem. Myślałem o niej codziennie, każdego wieczoru, każdej nocy, w każdym momencie. Ale zapomniałem o urodzinach. Niesamowicie bolało, gdy w wywiadach mówiłem, że jestem wolny. Bolało każde wyznanie miłości przez fanki. W żadnej z nich nie widziałem tego, co znalazłem w mojej ukochanej. Teraz to wszystko, cały mój świat, moje serce, czekało na mnie w Londynie.
Skończyłem rozmyślania na chwilę, wyszedłem z garderoby do chłopaków. Odrazu obok nas pojawiły się kamery i prezenterzy.
- A więc Wy jesteście One Direction? Tutaj, w LA macie mnóstwo fanów, prawie każda nastolatka marzy o bilecie na wasz koncert - emocjonowała się jakaś kobieta.
- Jak się z tym czujecie? - zapytał jakiś facet, wpychając mikrofon do ust Harremu.

- Cieszymy się, że nasza muzyka znajduje odbiorców, bo robimy to właśnie dla nich. Kochamy to i chcemy aby inni też to pokochali.
- Nad czym teraz pracujecie?
- Specjalnie tutaj przyjechaliśmy, aby nagrać drugą część najnowszego teledysku. Praca dobiega końca, ale jesteśmy narazie bardzo zajęci.
- Chyba każda fanka, chciałaby wiedzieć jakie plany macie na dziś wieczór?
Wymieniliśmy się spojrzeniami i postanowiłem coś zrobić.
- Jedziemy na urodziny koleżanki - odpowiedziałem spokojnie do kamery. Oczywiście Louis, Harry i Zayn spojrzeli na mnie, jakbym spadł z księżyca. W oczach Liama dostrzegłem radość i zrozumienie. Chyba o wszystkim wiedział. - No co? Zapomnieliście o urodzinach Sylwii? - uśmiechnąłem się szeroko do chłopaków.
- Dokładnie. Lecimy dzisiaj do Londynu. Wygląda na to, że nam odbija - zaśmiał się Liam do kamer, obejmując mnie ramieniem i odeszliśmy.

W garderobie opowiedziałem wszystko ze szczegółami. Jedynie Louis nie był zachwycony tym pomysłem, ale się zgodził. Potem dowiedział się o wszystkim Paul i też postanowił pojechać z nami. Zabraliśmy najpotrzebniejsze rzeczy. Ruszyliśmy do prywatnego samolotu i wzbiliśmy się w powietrze. Każdy z nas wyłączył komórki, aby nie wysłuchiwać krzyków Simona.
Na miejscu rozdzieliliśmy się w centrum handlowym, aby zdąrzyć kupić jakieś prezenty. Uśmiech mi nie schodził z twarzy, gdy myślałem, że za jakiś czas zobacze Ją...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz