niedziela, 17 czerwca 2012

ROZDZIAŁ XIV - "Nie powinnyśmy..."


* Z perspektywy Asi *
Siedziałam w recepcji. Moja dzienna zmiana kończyła się za dokładnie pięć minut.
A więc Klaudii i Sylwii się układało, a mi? Co ze mną do cholery? Kiedy mój książe zrozumie, że jestem jego księżniczką?
- Halo! - z zamyśleń wyrwała mnie Annie, na jej twarzy malowała się wściekłość. - Ej, zejdź na ziemie panno i posłuchaj.
Myślałam, że zaraz rzuce się na nią. Głupia krowa. Opanowałam się. - Coś nie tak? - zapytałam udając miły głos.
- Jeśli zjawi się tu Harry, to powiedz mu, że czekam na niego, tam gdzie się umówiliśmy - powiedziała słodko odrzucając rude fale do tyłu. Nie myślałam dłużej. Wkurzała mnie za każdym razem, gdy coś mówiła, ale teraz już przegięła. Wybaczyłam jej każdy komentarz, na temat mojej fryzury, makijażu, ubrania czy pracy. No ale napewno nie będzie startowała do Hazzy!
Minęłam biurko i rzuciłam się w jej strone z pięściami. Chwile potem obydwie leżałyśmy na podłodze szarpiąc się wzajemnie i wyzywając od najgorszych.
- No nie myślisz chyba, że mój loczuś by spojrzał na coś takiego jak ty! - krzyknęła mi w twarz, a ja pociągnęłam ją z całej siły za włosy.
- Jeśli na mnie nie spojrzy, to na Ciebie tym bardziej kiedy z Tobą skończe! - odpowiedziałam nie przerywając szarpaniny.
- Co tu sie dzieje?! - usłyszałyśmy męski głos. No nie...

Chwile później siedziałam już w pokoju Klaudii i wypłakiwałam się jej na ramieniu.
- Nie wierze, że mnie zwolnili...
- Przecież to Annie zaczęła - próbowała pocieszyć mnie Sylwia.
- Nie cierpie jej, jest taka fałszywa.! - mówiła Klaudia.
Nie prawda, prawda była taka, że to ja zaczęłam. Ja się na nią rzuciłam jak idiotka, tylko dlatego, że umówiła się z Harrym. Przecież miała prawo, a to że ja byłam w nim zauroczona to nie miało znaczenia. Ktoś taki jak ja nie ma przecież znaczenia.
- Przepraszam Was, ale nie wierze, że moja siostra się tak zachowuje. Chyba musze to troche przemyśleć - powiedziała Karolina i wyszła szybko z pokoju.
Przez chwile patrzyłyśmy na drzwi, za którymi zniknęła nasza zraniona przyjaciółka.
- Nie powinnyśmy... - przerwała ciszę Sylwia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz