* Oczami Klaudii *
Było popołudnie, a ja miałam zaraz zbierać się do Akademi. Skończyliśmy nagrywać pierwszą część teledysku One Direction i umówiliśmy się na obejrzenie naszego dzieła. Wspólnego dzieła. Nie chwaląc się, odwoliłam kawał dobrej roboty, ja i Sylwia. Noi Annie.
Usiadłam na kanapie i chwile pomyślałam. Mój ostatni sen nie dawał mi spokoju, więc postanowiłam, że zadzwonię do mamy.
- Halo, kto mówi? - usłyszałam damski głos w słuchawce.
Poczułam się dziwnie, od mojego wyjazdu ani razu nie rozmawiałyśmy, w sumie gdyby ktoś mnie porwał i zabij, moja troskliwa mamusia nie zauważyłaby różnicy.
- To ja - szepnęłam niepewnie.
- Klaudia?! Jak dobrze że dzwonisz! Stęskniłam się za Tobą!
- Tak ja również - jakie to fałszywe. - Słuchaj mam pytanie.
- No?
- Czy ktoś z Twoich... - przerwałam na chwilę - naszych krewnych ma może tatuaż przedstawiający Jing i Jang? Wiesz, ten symbol dobra i zła.
Osoba po drugiej stronie zawachała się na moment - Ależ nie, a dlaczego pytasz? - słyszałam w jej głosie nutę zdenerwowania i strachu.
- Miałam ostatnio dziwne wrażenie, sen. Z resztą nie ważne, w takim razie w porządku. Wybacz, ale śpiesze się.
- Ty i te Twoje ważne sprawy - westchnęła moja rodzicielka do słuchawki. - A z matką to już nie masz czasu porozmawiać...
To nie tak że nie mam czasu, poprostu nie mam Ci nic do powiedzenia, chciałam powiedzieć, ale się powstrzymałam. Wywołałabym tym wojnę.
- Niedługo zadzwonię, naprawde musze kończyć. Pa.
Gdybym nie przerwała tak szybko połączenia, pewnie usłyszałabym jeszcze "Pa, kocham Cię", co przyprawiłoby mnie o zły nastrój do końca dnia. Wstałam, zerknęłam do lustra. Ok, wszystko w porządku. Wpadłam jeszcze po dziewczyny i wszystkie ruszyłyśmy do Akademi.
- To było genialne - pierwszy odezwał się Liam, gdy tylko zgasł rzutnik. - Jesteście świetne! - dokończył i objął mnie i Sylwie ramionami.
- Było okej - rzucił oschle Simon i wyszedł z sali. Wszyscy wymieniliśmy miedzy sobą pełne obaw spojrzenia. Tylko okej?! Do cholery, włożyłam w to całą siebie!!
* Z perspektywy Asi *
- Ej, Simon nigdy nie okazuje radości. Taki już jest. Nas też nigdy nie chwali, ale jeśli powiedział, że jest "okej" to musi być dobrze! - zaśmiał się Paul, aby rozluźnić atmosfere i to mu się udało. To taki radosny dzieciak, pomyślałam.
Nastała chwila ciszy. Zupełnej ciszy. Udało mi się dostrzec jak Liam kiwa głową do Nialla i Zayna. Chłopaki siedzieli smutno.
- Co jest? Uśmiechy proszę.! - zawołała Karolina i klasnęła w dłonie. Nic to jednak nie dało, wszyscy dalej patrzyli się w podłoge przed sobą.
- Okej, to ja zaczne - powiedział Liam wstając.
Byłam przestraszona, bo w jego oczach zauważyłam smutek ale i opanowanie. Jakby musiał zrobić coś naprawde przykrego, mimo że tego nie chciał. Gdy on stał na środku, a ja siedziałam na podłodze, poczułam się mniejsza niż zawsze, jeszcze bardziej bezbronna, a on wydawał się być ogromnym, przygnębionym ogrem.
- Słuchajcie, okazało się, że druga część naszego teledysku będzie nagrywana... - zaczął - w Ameryce. Konkretnie w Los Angeles.
Sylwia zbladła momentalnie i wstała z kamienną twarzą, ale ze łzami w oczach. Popatrzyła z góry rozczarowana na blondyna, który wcześniej ukrywał twarz w dłoniach, ale wtedy spojrzał na nią. Z trudem przełknęła śline wpatrując się spokojnie w chłopaka.
- Wiedziałam. Ku**a! Ja wiedziałam, że tak będzie! Gwiazdka znajduje ofiare, potem ją porzuca i jedzie w świat. Byłam głupia sądząc, że będzie inaczej! - powiedziała i nie uroniwszy żadnej łzy, wyszła powoli z sali.
- Powiedz, że to żart - szępnęłam w strone Liama. Spojrzał mi prosto w oczy, tymi swoimi brązowymi ślepiami pełnymi bólu. Nie, to nie był żart. One Direction wyjeżdżają. Ja zatęsknie, ale dam sobie z tym rade. Ale co z Klaudią i Sylwią? Co z nimi? One zdąrzyły się już od nich uzależnić, w sumie nie było to trudne. Widziałam jak Karolina wzdycha do Paula, ja zaprzyjaźniłam się z Liamem. Byliśmy całością. Razem, w 10 osób! Ja, Sylwia, Karolina, Klaudia, Zayn, Lou, Hazza, Niall, Liam i Paul! A nie w czwórkę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz