poniedziałek, 25 czerwca 2012

ROZDZIAŁ XXVI - "Ale ona tylko spała..."

* Z perspektywy Sylwii *

Obudziłam się, ale nie otwierałam oczu. Napawałam się myślą, że Niall znowu jest przy mnie. Leży obok i obejmuje mnie ramieniem. Uzależniłam się i teraz miałam powód by oddychać. Zrozumiałam, że przez ten cały czas gdy go nie było, robiłam wszystko by wmówić sobie że go nie potrzebuje. A to nie była prawda, potrzebowałam go bardziej, niż Klaudia Zayna. Bo ona jest bardziej niezależna, potrafiła sobie wytłumaczyć, że takie jest życie. A ja nie.
Życie jest głupie, gdy nie ma się kogo kochać. Jest cierpieniem gdy się kogoś kocha, a tej osoby akurat nie ma. Ale ja mam kogo kochać.

Otworzyłam oczy.
- Myślałam, że śpisz - powiedziałam, gdy błękitne oczy wpatrywały się w moje. Blondyn podsunął się do mnie i myślałam, że zacznie mnie całować, ale on tylko cmoknął mnie w czoło. To było urocze i delikatne, uśmiechnęłam się.
- Mógłbym codziennie się tak budzić - szepnął i wtulił się w moje włosy.
- Nie kłam, wyglądam strasznie.
- Strasznie ładnie. Mmm... Budzić się i czuć Twój zapach, Twoją skórę, widzieć Twoje oczy i uśmiech. Kochać Cię i być przez Ciebie kochanym - mówił to, jeżdżąc dłonią po moim kręgosłupie. Przeszły mnie ciarki, więc odepchnęłam go od siebie i przewróciłam na plecy. Teraz ja mogłam się pobawić. Schyliłam się powoli i prawie go pocałowałam.
- Ale obiecaj, że mnie nie zostawisz - szepnęłam.
- Zabiore Cię ze sobą - odpowiedział i przyciągnął mnie do siebie. Straciłam równowage i naparłam na niego cały ciałem. Tak strasznie za tym tęskniłam...

* Z perspektywy Harrego *

Obudziłem się obok Liama na kanapie. Wczoraj po imprezie, nawet nie dał rady biedak dojść do łóżka. Albo poprostu nie chciał być sam. Po pijaku żalił mi się, że Asia nie zwraca na niego uwagi, że wogóle go nie zauważa.
Usiadłem. Okej, w porządku. Zayn leżał wtulony w Klaudię na dywanie, wyglądali słodko. Louis rozłożył się na fotelu i chyba śnił mu się jakiś koszmar. Na drugim fotelu Karolina z Asią. Paula nie widziałem. Było tak cicho, że usłyszałem cmokanie zza ściany. No to wiadomo gdzie jest blondynek z ukochaną.

- Ciszej tam zakochańce - zaśmiałem się do siebie. Nie wiem czy usłyszeli, ale dźwięki ucichły. Wstałem i zrobiłem sobie kawe, usiadłem i popatrzyłem na śpiących przyjaciół. Myślałem ile się zmieniło przez ten czas. Spotkaliśmy się, zaprzyjaźniliśmy, przeżyliśmy tyle fajnych dni, potem było rozstanie, tęsknota, spontan, przyjazd, impreza, a teraz sobie śpią. Uzależniłem się od nich wszystkich. Od chrapania Zayna, śmiechu Klaudii i Sylwii, od wrażliwości Karoliny, wydurniania się Louisa i całej reszty.
- Harry...
Wstałem jak porażony. Kto to powiedział? Rozejrzałem się. Wszyscy dalej spali.
- Harry, kocham Cię. Kocham - szeptała słodka blondynka wyciągając się na fotelu. Za pierwszym razem myślałem, że tylko mi się zdawało, ale Asia naprawde powiedziała, że mnie kocha. Kocha mnie? Ale ona tylko spała. Wróciłem po kawe.
- Hej, czemu nie śpisz? - zapytała Karolina wstając.
- Obudziłem się i już nie chciało mi się spać.
Porozmawialiśmy chwilę, zrobiłem jej kawę. Jakiś czas później przyszedł Louis. Nawet na mnie nie spojrzał, uśmiechnął się niepewnie do dziewczyny i podrapał się po głowie. Nie wiem czemu Karolina odwróciła głowę i posmutniała. On także.
- Karolina... - zaczął mój przyjaciel.
Ona podniosła ręke, na znak, że nie chce słuchać. Odstawiła kubek, dała mi buziaka.
- Sorki Harry, lece do siebie.
Wyszła, a Lou patrzył za nią smutny. Nie wiedziałem co się stało, ale postanowiłem wypytać potem obydwie strony. Dzień dopiero się rozpoczynał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz