czwartek, 21 czerwca 2012

ROZDZIAŁ XXII - "Miło mi poznać..."

* Oczami Klaudii

Odwróciłam się i zobaczyłam wielkiego faceta. Miał prawie dwa metry, był potęzny, napakowany. Miał brązowe włosy, piwne oczy i piegi. Kogoś mi przypominał. Był ubrany w skurzaną kurtke, poprzecierane dżinsy, brudne trampki. W pierwszej chwili byłam przerażona, ale gdy spojrzałam mu w oczy, zobaczyłam coś pogodnego. Coś co mogło być równocześnie powodem strachu i źródłem ciepła. Coś niezwykłego.

- Co Pan tu robi? - zapytałam cicho, jakbym nie chciała aby mnie usłyszał.
Zrobił krok w moją stronę i się uśmiechnął, pokazując już nie takie białe zęby. Ile on mógł mieć lat? Około 35, no może 40. Rozejrzał się szybko po pokoju i spowrotem przeniósł wzrok na mnie. Dokładnie mi się przyjrzał i westchnął.
- Jeszcze raz zapytam, czego Pan tutaj szuka? - zapytałam już odważniej. Nie rozpoznawałam swojego głosu, nogi mi się uginały jakby były z waty.
- Tak... Pan, no w porządku - mruknął pod nosem i dodał - Przyszedłem, bo widziałem Cię w teledysku "Everything About You" One Direction. To Ty, Klaudia? Wybacz, że tak bez pukania...
Jego głos był stanowczy, donośny i odważny. Ale równocześnie było w nim coś ciekawego, może nawet kojącego. Jakby przytulał mnie na odległość, jakby prawił kazanie własnemu dziecku. Podeszłam bliżej i wyciągnęłam ręke.
- Dzień dobry. W takim razie, miło mi poznać. Jestem Klaudia i tańcze w tym teledysku - powiedziałam patrząc w oczy nieznajomemu.
- Mam na imie Alex. Pracuje w pewnej wytwórni i chciałem zaproponować Ci pracę. Widziałem, że jesteś świetna i mam nadzieje, że przyjmniesz moją oferte - podał mi wizytówkę i uśmiechnął się ponownie. - Klaudia...
- Bardzo dziękuje, z pewnością to przemyślę - odwzajemniłam uśmiech.
Wysoki mężczyzna wyszedł z pokoju, miałam wrażenie, że nie zmieści się w drzwiach, ale jednak mu się udało. Zniknął w korytarzu a ja stałam przez chwilę, zdezorientowana sytuacją i patrzyłam za nim. Był taki... No nie wiem.

- Nie ważne... - powiedziałam na głos. Przyjrzałam się wizytówce.

" ALEX FOSHER - From The Beginning Studio.

Bold Street 49a/56.
WELCOME."

* Z perspektywy Asi *

W tym samym czasie...

- Poproszę deserek lodowy FULL z polewą, owocami i bitą śmietaną - mówiłam do kelnera, który odstraszał urodą. Odszedł, a ja zaczęłam rozmyślać o imprezie niespodziance dla Sylwii. Jak mam to zorganizować, skoro Liam od kilku dni wogóle nie odpisuje mi na smsy? Mogłabym zadzwonić, ale mają koncerty, próby i pewnie nawet nie mają 5 minut, aby ze mną pogadać. Tęsknie za Liamem. Za nimi wszystkimi. Za naszymi nocnymi rozmowami, za szaleństwami, które wyprawiał Lou. Za Paulem śliniącym się na widok Karoliny. Za Niallem, który miział się z Sylwią i jadł, na okrągło, na zmiane. Za cudownymi loczkami, których właściciciela żadnym sposobem nie dało się obudzić przed 10.00. Za seksownym mulatem, klejącym się do ust Klaudii. Za Paulem, który zawsze umiał rozkręcić impreze. Nawet za wiecznie niezadowolonym Simonem.
- Proszę, lody dobre na smutki - usłyszałam. Chłopak, pracujący na stanowisku kelnera najwidoczniej musiał zauważyć moją mine.
- Dzięki - odpowiedziałam i zapłaciłam. Uśmiechnęłam się fałszywie i wtopiłam się w deser. Cieżko żyć z taką myślą, że przyjaciółki są smutne. Ciężko pogodzić się z myślą, że nie wiele jest się w stanie dla nich zrobić. Nie mam nawet pracy, mieszkam u Sylwii w pokoju. Spojrzałam z wyrztutem na mój pucharek.
- Noi obżeram się na zapas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz