niedziela, 10 czerwca 2012

ROZDZIAŁ V - "Tak w ramach przeprosin..."

Obudziły mnie promienie słońca. To był minus wielkiego okna w sypialni. Przetarłam leniwie oczy i rozejrzałam się. Joasia i Sylwia siedziały na białej, skórzanej kanapie i przeglądały kolorowe czasopisma. Próbowałam przypomnieć sobie, jak tu trafiłyśmy.
- Dlaczego mnie nie obudziłyście? - zapytałam i poczułam ogromny ból przeszywający moją głowe na wylot. - Cholera! Moja głowa....
One tylko spojrzały na mnie z wielkimi uśmiechami na twarzy.
- Nie uważasz, że nasza skacowana przyjaciółka nadużywa słowa "cholera"? - zaśmiała się Sylwia do Asi. - Zrobiłyśmy Ci kawę, ale pewnie jest już zimna.
Wstałam chwiejąc się na nogach. Ja skacowana? To co w takim razie działo się wczoraj, do cholery?! Poszłam do łazienki, wzięłam letni prysznic i przebrałam się.
- Dobra, to w takim razie może opowiecie mi co się wczoraj wydarzyło? Pamiętam tylko, że poszłyśmy do klubu i nic dalej - zapytałam wchodząc do pokoju.

Okazało się, że w na miejscu spotkałyśmy Paula, perkusiste One Direction i przetańczyłam z nim prawie całą noc. Postawił mi i dziewczynom pare drinków. Potem przyszedł Hazza, między nim i Asią coś zaiskrzyło. Sylwia wyrwała jakiegoś Brytyjczyka i o mało co nie została zgwałcona w łazience. Dlatego uciekłyśmy i dotarłyśmy do mojego pokoju hotelowego.
Gdybym opowiedziała to Karolinie, to pękła by ze śmiechu.
W sumie to zatęskniłam za nią. Za tą szaloną wariatką, z którą biegałam po centrach handlowych w młodości. Uwielbiałam nasze wygłupy w parku, gdy zza krzaków straszyłyśmy ludzi. Gdy biegałyśmy za gołębiami i nadawałyśmy im imiona. Gdy robiłyśmy sobie głupie zdjęcia. Cholera, zatęskniłam. Odnotowałam w myślach, aby zadzwonić do niej później.

Wyszłam do sklepu, bo dziewczyny przeczytały już wszystkie magazyny, które miałam. Przy okazji chciałam kupić sobie dużą bluze z napisem "I <3 LONDON" jako nagroda za dostanie się do podstawowego składu zespołu. Byłam z siebie taka dumna!

- Poproszę tą szarą bluze - powiedziałam wyjmując portfel.
- Ja zapłace - usłyszałam czyjś głos. To znowu był on. Brunet, który wylał na mnie wode w korytarzu. Dał pieniądze sprzedawcy. - Mam na imie Zayn.
- Nie musisz przecież... Ja...
- Cicho, chcę jakoś naprawić pierwsze wrażenie. W ramach przeprosin podaruje Ci bluzę. Jesteś śliczna... Hm.?
- Klaudia.
- Jesteś śliczna Klaudia. Jesteś stąd? - zapytał wlepiając we mnie cudowne, brązowe oczy. Przeszły mnie ciarki gdy uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Jestem z Polski. Tańczę od wielu lat i postanowiłam spróbować swoich sił tutaj, w Londynie. Wczoraj zaliczyłam pierwszy przegląd i zatańczę w teledysku tutejszego zespołu One Direction - nawijałam jak najęta. Przeklęta moja natura!
Jego spojrzenie zrobiło się ciepłe i radosne, teraz zamiast pożądnia zobaczyłam w nich inteligencje. Zaśmiał się pod nosem i wyszliśmy na zewnątrz.
- One Direction powiadasz? - zapytał miło. - To całkiem ciekawe, może dasz się namówić na oprowadzenie po mieście jutro wieczorem? Tak w ramach przeprosin...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz