Nie mogłam uwierzyć. Stałam na sali treningowej w słynnej Londyńskiej Akademii Tańca. Z głośników dobiegały rytmy najnowszych hitów. Wokół mnie słychać było ciche szepty dziewczyn, a producenta gdzieś wcięło.
Nagle do sali wszedł młody chłopak. Był zniewalająco przystojny. Był jakoś trochę starszy ode mnie, miał na sobie dżinsowe spodnie spuszczone prawie do ud i luźny kolorowy podkoszulek z napisem "Free Hugs". Najbardziej jednak urzekły mnie jego cudowne brązowe loczki, które sterczały mu na głowie w cztery strony świata. Mmmm...
- Ale ciacho - szepnęła do mnie jakaś czarnowłosa dziewczyna.
Chłopak rozejrzał się po sali i jego oczy na ułamek sekundy spotkały się z moimi. Albo to była tylko iluzja i sama sobie to wmówiłam.
- Cześć. Jestem Harry, ale mówcie mi Hazza. Nasz choreograf wyjechał, więc póki co zajme jego miejsce. Wiecie pewnie, że możemy zatrudnić tylko 3 z Was, ale bez stresu. Dzisiaj uczymy się choreografii, a jutro się okaże - powiedział. - Okej, zaczynamy?
Wracałyśmy do hotelu wyczerpane. Większość już nawet nie miała siły plotkować o boskiej urodzie Harrego, ale ja kiedy nie zauważyłam nikogo przy recepcji, postanowiłam zachaczyć jeszcze o barek przy jadalni.
- Drink na poprawe humoru? - zaproponowała Asia, podając mi szklankę. Nie mogłam się oprzeć. - Jak było?
- W porządku.
- Tylko tyle? Opowiadaj.
- Chyba dałam radę, chociaż cieżko mi było się skupić na tańcu, gdy podziwiałam tę przystojną buźkę. Trening prowadził niejaki Hazza - odpowiedziałam ze spokojem, a Asia na te słowa wytrzeszczyła szeroko oczy i otworzyła usta.
- Harry?? Wiesz, że on jest wokalistą tego zepsołu, dla którego chcesz tańczyć.?! - wręcz wykrzyczała mi w twarz. - Farciara! - dodała.
Po wysłuchaniu całkiem długiego monologu na temat wspaniałości mojego trenera, ruszyłam do pokoju hotelowego. Było zapóźno na kolacje, musiałam się zadowolić jedynie słodką bułką i wodą mineralną.
Wysiadłam z windy popijając wodę i ciągnąc za sobą torbe.
- Och! - wyrwało mi się gdy butelka upadła mi na ziemie. Byłam cała mokra.
- Ja... Sory. Nie chciałem - zaczął tłumaczyć się sprawca zamieszania.
Podniosłam butelkę z podłogi i byłam gotowa na mowę oskarżycielską.
Ale kiedy spojrzałam w te czekoladowe oczy, zapomniałam nawet, że przez mokry podkoszulek prześwituje mi bielizna. Czas stanął w miejscu. Zmęczenie się ulotniło. Stałam spocona, mokra, z rozmazanym makijażem i włosami spiętymi niedbale w koka, na ramieniu ciążyła mi torba. I wpatrywałam się w oczy obcego, wysokiego bruneta, który stał zaledwie centrymetry ode mnie. Czułam na sobie jego ciepły oddech. Zamknęłam oczy mimowolnie.
* Z perspektywy Zayna *
Miała brązowe włosy, spięte w artystyczny nieład. Oczy miała piwne i błyszczące, pełne pasji i pożądania. Cudowna twarz, długa szyja. Zerknąłem niżej. Ale szczęście, że to akurat na taki dekolt wylałem wodę. Przez białą koszulkę było wszystko dobrze widać. W tym momencie zamknęła oczy i przegryzła uwodzicielsko dolną wargę.
Jęknąłem cicho na taki widok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz