* Oczami Asi *
Wstałam wcześniej od Sylwii, chciałam jeszcze złapać chłopaków przed wyjazdem. Klaudia i Sylwia nie chciały już z nimi rozmawiać. Nawet Karolina była wkurzona i olała zaproszenie na kolacje Louisa. Założyłam tylko kapcie i w mojej piżamie z Hello Kitty pojechałam na piętro wyżej.
- Zapukać czy nie zapukać? - zapytałam siebie na głos.
W drzwiach pojawił się Hazza. - Zapukać - uśmiechnął się smutno.
Weszłam do środka i rozjerzałam się. Takiego bałaganu to nawet ja nie robiłam, kiedy szykowałam się na impreze. Ciuchy były porozrzucane, walizki pełne do połowy, wszędzie pełno było puszek po energetykach i płyt. Co najdziwniejsze, stół leżał połamany na ziemi. Jednym słowem, salon wyglądał jak pobojowisko.
- Co wy tu wczoraj robiliście? - zwróciłam się do Louisa, który agresywnie składał swoje pasiaste koszulki.
- Ach, chodzi o ten stół? Moja wina.
- Wogóle co tu robisz?! Twoje przyjaciółki wiedzą, że tu przyszłaś? - naskoczył na mnie blondyn. Odpowiedziałam, że śpią. - Tak, oczywiście. Śpią, inaczej by Cie tu nie było.
Rozumiem, że był zraniony ale powinien zrozumieć Sylwię. Zrozumieć każdą z nas. Do cholery, to oni wyjeżdżali!!
- Słuchaj, wiem, że dziewczyny źle zareagowały ale co miały zrobić? Sylwia Cię kocha. Klaudia kocha Malika! Poprostu czują się oszukane i zostawione.
- Klaudia mnie kocha? - usłyszałam zza pleców. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna, mającego łzy w oczach i twarz trzyletniego dzieciaka. - Ona... Ona naprawde mnie kocha? To dlaczego nie chce się pożegnać?
- Bo to dla niej za trudne. Zaufała Ci, a ty ją zostawiasz - powiedziałam i zwróciłam się do wszystkich już obecnych w salonie. - Zostawiacie nas.
I wyszłam bez zbędnego przedstawienia. Serce tłukło moje narządy wewnętrzne, miałam wrażenie, że zaraz mi rozerwie ciało. Kurcze, ale walnęłam kazanie. Udałam się prosto do pokoju czarnowłosej i wsunęłam się po cichutku spowrotem do łóżka.
Gdy się obudziłam było prawie południe, Sylwi nie było w pokoju. Ubrałam się, oagrnęłam i zeszłam na dół do jadalni. Siedziały przybite przy stoliku jedząc naleśniki.
- Mmm, wygląda pysznie.
- Jeszcze lepiej smakuje - odezwała się Karolina. Jej siostra siedziała obok i wbijała we mnie niewidzialne sztylety nienawiści. Zignorowałam ją. Rozmawiałyśmy, może mniej radośnie niż zazwyczaj, ale można było to nazwać ludzką konwersacją.
W pewnym momencie dostałam smsa - Liam - szepnęłam bezgłośnie.
" LECIMY. PRZEPRASZAM. CHŁOPAKI ŚPIĄ Z TĘSKNOTY. NIE POZWOLĘ ABY TO SIE TAK SKOŃCZYŁO, OBIECUJE CI. <3 "
I załącznik z ich najnowszą piosenką. MOMENTS.
- Jest taki słodki...
- Co? Kto jest słodki? - zainteresowała się Klaudia. Musiałam coś wymyślić.
- Ten naleśnik, okropnie słodka ta polewa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz