sobota, 16 czerwca 2012

My time 04.



Czekamy aż emocje opadną, czekamy aż wszyscy wokół umilkną. Boimy się wyjść na ulice, bo wokół słychać tylko niecenzuralne okrzyki pijanych ludzi. A mi się podobało. Za chwilę, gdy zgasną światła, zaczne się zastanawiać nad wszystkim. Jak co wieczór. I to, że jestem zmęczona nie uratuje mnie przed długą refleksją.
Byłam, bawiłam się, skakałam, krzyczałam. Śmiałam się i wkurzałam. I może się wydawać, że wszystko w porządku, ale ja oficjalnie oznajmiam, że i tak nie lubie mojego kraju.
Mimo mojego dzisiejszego dopingu, wcale nie czuje się patriotką.
Poprostu nienawidzę tej wrodzonej kłamliwości w ludziach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz