* Z perspektywy Sylwii *
Londyn bez nich stał się z dnia na dzień cichy i spokojny. Wręcz nudny. Wstałam rano i razem z Asią zaczęłyśmy sprzątać pokój. Potem obejrzełyśmy jakiś nudny film i robiłyśmy sobie żarty ze sprzątaczek na korytarzu. Blondynka wpadła na pomysł, aby spróbować się z nimi porozumieć w języku katalońskim. Znalazłyśmy jakieś łatwe rozmówki w internecie.
- Supu yangu ni stale. Tafadhali mpya - śmiała się dziewczyna. Co w wolnym tłumaczeniu oznaczało "Moja zupa jest nieświeża. Poproszę nową." Min tych kobiet nie zapomnę do końca życia. To było przerażenie połączone z miną WTF?!
Śmiałyśmy się i uciekałyśmy do pokoju. Minęło tak popołudnie i jedyny skutek tego był taki, że większość personelu hotelowego uważała nas za wariatki. Chyba był to mechanizm obronny, na wyjazd chłopaków.
Poszłyśmy wszystkie na zakupy, aby odreagować i pogadać.
- Ej, ten kapelusz przemawia do mnie ludzkich głosem! - śmiała się Klaudia.
- A do mnie ta sukienka! - krzyczała Asia.
- Musimy znaleźć prace. Co teraz? Nasza "kariera" zaczyna się i kończy tutaj? Nie tak to sobie wyobrażałam, a Ty? - zwróciłam się do Klaudii. Pokiwała przecząco głową. Poszłyśmy na lody. Oczywiście nie dałam rady przechodzić zupełnie obojętnie obok miliona plakatów, które mijałyśmy. Mój kochany blondynek. Znaczy, już nie mój.
Reszte dnia spędziłam w pokoju razem z Karoliną i uczyłyśmy się grać na gitarze, którą ona zabrała od Annie. Szło nam kiepsko, ale chciałam się nauczyć. Może moja podświadomość chciała tego tylko dlatego, że Niall to kochał.
- Myślisz o nim, prawda? - zapytała mnie przyjaciółka. Nie umiałam jej okłamać.
- Yhm... Niedługo mam urodziny. Niall obiecał, że na nich zagra.
* Oczami Karoliny *
Tak. To jest to. Urodziny! Zrobimy jej niespodziankę! Tylko musze powiedzieć to dziewczynom, zanim zapomnę.
- Przykro mi - objęłam Sylwie - musze szybko zadzwonić do Annie, bo coś ode mnie chciała. Zaraz wracam.
Wybiegłam z pokoju i pobiegłam korytarzem do pokoju Klaudii. Nikt nie otworzył, więc pobiegłam do jadalni. Też pusto. Znalazłam je dopiero w sali fitness na samym dole i opowiedziałam o moim świetnym pomyśle. Odrazu im się spodobał.
- Tylko... Przecież oni koncertują - wątpiła brunetka.
- Koncertują, ale wydaje mi się, że jak się o tym dowiedzą, to rzucą wszystko i przyjadą.
- Tak poprostu?
- Tak poprostu.
Zrobiłyśmy grupowego misiaczka i poleciałam ponownie na górę, aby zająć czymś myśli mojej smutnej przyjaciółki. Ale jeśli to nie wypali, myślałam, to znajde jej faceta!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz