czwartek, 14 czerwca 2012

ROZDZIAŁ XI - "Sory, ta Pani jest zajęta..."

* Z perspektywy Klaudii *

Rano Liam biegał jak opętany.
- Zaspaliśmy! Zaspaliśmy! - krzyczał. - Za godzine mamy być na próbie.!
Gdy podszedł do mnie, aby ściągnąć mi koc złapałam go i przewaliłam na siebie. Śmialiśmy się tak głośno, że reszta też sie w końcu obudziła. Dopiero wtedy zauważyłam, że on ma kolor oczu Zayna.
Zepchnęłam chłopaka z łóżka i wstałam. O mało co nie upadłam, ale Liam złapał mnie za ręke. - Jest okej? - zapytał miło.
- Pewnie - skłamałam. Chciało mi się pić, a do tego nie miałam w zasięgu wzroku Karoliny, Sylwi i Asi. - Gdzie dziewczyny?
- Asia przed chwilą wstała i poszła do pracy. Sylwia jest u siebie z Karoliną. Oczywiście, żadna nie byłą tak uprzejma, aby nas obudzić - warknął Louis wstając.
- Za godzine próba? Ja pier***e - przeklnął Hazza otwierając oczy.
Przerażona myślą, że moge się spóźnić chwyciłam szybko torebke i pobiegłam w strone drzwi. Liam podbiegł i chwycił za klamke, aby otworzyć mi drzwi. Dżentelmen. Zaczęłam się zastanawiać czy Zayn się tak zachował, gdy wracaliśmy ze spaceru.
- Pozwolisz się odprowadzić? - zapytał z uśmiechem.
- Mieszkam piętro niżej.
Wtedy Zayn pojawił się jakby z nikąd i wszedł między nas z miną zazdrośnika. Ostatnio zaczęłam naprawde porównywać moje życie ze scenariuszem serialowym.
- Sory, ta Pani jest zajęta - rzucił do przyjaciela i puścił mi oczko.
- Stary, ogarnij się. Zajęta to może być ubikacja. Ja chciałem tylko ją odprowadzić - odpowiedział Liam i chciał przejść. Zayn go szarpnął.
- Kur*a, mówie, że to ja chce ją odprowadzić. Zajmij się lepiej zwalczaniem kaca Nialla, bo inaczej wogóle nie dotrzemy na tą głupią próbe - powiedział brunet, złapał mnie za ręke i wręcz wypchnął za drzwi.
- Wkurzyłeś mnie - wrzasnęłam gdy tylko weszliśmy do windy. - Liam chciał być miły!
Chłopak przewrócił oczami. - Miły? A jak na Tobie leżał to też chciał być miły?!
- Ty też na mnie leżałeś. Na próbie! Nie pamiętasz już?! - krzyknęłam mu prosto w twarz. Już czułam jak mnie ogarnia gniew. Wtedy on oparł się o ściane windy, tak, że nie miałam jak uciec i przybliżył się.
- Ale ja nie chciałem być miły - szepnął i mnie pocałował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz