Mijały dni, przez deszczową pogode odwołali wszystkie najbliższe próby. Poprzedniego dnia, dzwoniłam do Karoliny i okazało się, że przyjeżdża do Londynu do swojej przyrodniej siostry! Właśnie ruszyłam po nią na lotnisko. Oczywiście bez taksówki bym tam nie trafiła. Gdy dojechałam na miejsce, właśnie ogłosili, że samolot z Polski wylądował.
Gdzie ona jest? Zastanawiałam się, czy ją wogóle poznam. Minął długi czas od ostatniego spotkania, ja zmieniłam się bardzo, ona pewnie też. Podniosłam do góry kartkę z napisem "MISIEK!" Bo tak zawsze do niej mówiłam. Zobaczyłam ją.
- Karolina, Lamusie! -krzyknęłam i wpadłyśmy sobie w ramiona. No nareszcie, będe mogła chodź troche poczuć się tu jak w domu! Mam moją wariatkę i z pewnością jej nie oddam tak prędko! - Aaaaa!
- Jeju, tak dawno Cię nie widziałam! Ile to już... Dwa lata?! Zaprowadź mnie do siebie to nadrobimy ploteczki! - powiedziała wesoło i ruszyłyśmy. Nie zmieniła się wiele. Dalej ta sama miła buzia, duże, szare, błyszczące oczy i wspaniały uśmiech.
Siedziałyśmy we trzy u mnie w pokoju. Sylwia i Karolina odrazu się polubiły, więc mi ulżyło. Brakowało tu tylko Asi, ale ona musiała pojechać coś załatwić dla producenta.
Dostałam smsa. Numer nieznany.
"Cześć, urządzamy u nas dzisiaj małe party, więc mam nadzieje, że Cię zobacze. Godzina 20.00, pokój numer 786. Weź koniecznie Asię i Sylwię, to chłopaki się ucieszą. Mam nadzieje, że nie jesteś zła, że podkradłem Twój numer na recepcji. Do zobaczenia. Zayn."
- Słooodziak! - westchnęła długowłosa brunetka gdy pokazałam jej wiadomość. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
- No to co? Idziemy się ogarniać? - zaproponowałam.
- Ale przecież mnie nie zaprosili. Nawet nie wiedzą o moim istnieniu - powiedziała pod nosem Karolina wstając z łóżka. Zobaczyłam cień smutku w jej oczach.
- No chyba żartujesz! Bez Ciebie nie idziemy! - krzyknęła Sylwia zanim zdąrzyłam się odezwać. Miała racje, chwile później napisałam do Asi i już się szykowałyśmy.
* Z perpektywy Karoliny *
Nie mogłam uwierzyć, że poprzednią noc spędziłam w swoim ciasnym pokoju, śpiąc grzecznie w amarantowej pościeli, a dzisiaj idę na impreze w hotelowym apartamencie, w towarzystwie takich szalonych dziewczyn.
- No hej - drzwi otworzył przystojny blondyn. Przywitał się i przedstawił. Pierwszego dnia w Londynie nie mogło mnie spotkać nic lepszego niż impreza w apartamencie One Direction! - Zapraszam do środka. Chłopaki zaraz włączą muze, spokojnie to nie będzie nasza płyta - zaśmiał się.
- Cześć. O hej Asia, nie wiedziałem że będziesz. Chodź ze mną - powiedział chłopak z loczkami i pociągnął dziewczyne w głąb pokoju.
Klaudia poznała mnie z każdym pokolei. Troche się zdziwiłam, bo sądziłam że oprócz nas będzie mnóstwo ludzi. Nie. Byłyśmy my i oni.
Impreza się rozkręcała.
Asia z Harrym tańczyli na sofie. Wyglądało to trochę jak porno show, bo obydwoje byli nieźle wstawieni.
Louis, Sylwia szalali w rytm muzyki. Niall obok nich wygłupiał się, próbując wpychać sobie popcorn do ust całymi garściami, co było naprawde komiczne. Zayn i Klaudia gdzieś zniknęli, Liam stał na balkonie rozmawiając ciągle przez telefon. Ja siedziałam sobie na wysokim krześle przy barku kuchennym i piłam drinki. Jeden za drugim.
Dosiadł się Paul i zaczął robić mi zdjęcia telefonem. Oczywiście się broniłam, ale on był nie do pokonania. Z boku mogło to wyglądać, jakby próbował mnie poderwać, ale ja nie czułam żadnej chemii. Nawet gdy siedzieliśmy zamuleni, ja oparłam głowe na jego ramieniu, a on mi śpiewał "Another World". Nic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz