piątek, 22 czerwca 2012

ROZDZIAŁ XXIV - "To moje najlepsze urodziny..."

* Z perspektywy Zayna *


Znowu byłem w Londynie. Miałem ją zobaczyć, przytulić i przeprosić.
Póki co kręciłem się po centrum handlowym w poszukiwaniu idealnego prezentu dla Sylwii. Polubiłem ją, tak samo jak Karolinę i Asię. Najbardziej lubiłem w nich to, że nie były kolejnymi psychofankami. Zawsze gdy coś im nie pasowało, potrafiły mi przygadać, nie patrząc na to nazywam się Malik. Do tego wszystkiego były szalone, pełne radości i chęci do życia, potrafiły się śmiać, ale potrafiły być też poważne.
- O, to będzie w sam raz - kupiłem prezent i ruszyłem do hotelu, tam mieliśmy się spotkać. Zadzwonił do mnie Niall i ochrzanił mnie, że już czekają a ja jak zwykle się spóźniam.


Wskoczyłem na swoją deskorolkę i ruszyłem przez miasto. Nakręcone fanki biegały za mną jak poparzone, a ja myślałem tylko i wyłącznie o Klaudii. Już wyobrażałem sobie: chce ją pocałować, a ona się odsuwa robiąc minę obrażonej dziewczynki, potem mówię kilka słodkich słów i czekam aż ustąpi. W końcu ona sama mnie całuje.
Byłem już nieźle spóźniony, ale gdy przejeżdżałem obok kwiaciarni nie mogłem się oprzeć. Kupiłem jedną czerwoną różę i na deskorolce pognałem do hotelu.

* Oczami Sylwii *


Już witałam znajomych, którzy pojawiali się na imprezie. Były dziewczyny, które poznałyśmy z Klaudią podczas castingu, chłopaki z wcześniejszych imprez. Wszyscy przychodzili w doskonałych nastrojach, więc na pierwszy rzut oka nie miałam się czym martwić. Pogbiegły do mnie przyjaciółki.
- Jest super. Jadalnia to był dobry pomysł. Zaoszczędziłyśmy na lokalu, a ludziom to nie przeszkadza! - ekscytowała się Klaudia.
- Ale pamiętaj, że to ty jesteś dzisiaj królową imprezy, więc jak będzie coś nie tak, to mów. Odrazu. Bo wiesz, że Cię kochamy, Wariatko! - ściskała mnie blondynka.
- Dokładnie. Możesz na nas liczyć, a teraz idź rozpakuj prezenty, a my włączymy muzykę.

Ludzie tańczyli na środku parkietu, a ja przeglądałam upominki. Wszystko było niesamowite, to były chyba najlepsze urodziny jakie miałam. Dostałam mnóstwo płyt ze świetnymi kawałkami, kwiaty, perfumy, kolczyki, koszulki ze śmiesznymi napisami. Jedna z dziewczyn, które poznałam pierwszego dnia w Londynie, kupiła mi kobiece bokserki z napisem "Zakaz Wjazdu". Miałyśmy wspaniały ubaw.
Nagle na podest, który służył za scene weszła Karolina i wzniosła toast na moją część. Prawie się wzruszyłam, gdy mówiła, że jestem dla niej jak siostra.
- A teraz wjedzie tort! - krzyknęła i do sali wjechał ogromny tort z napisem "WE LOVE YOU" i z zimnymi ogniami. Miałam normalnie łzy w oczach. Klaudia i Asia stały obok i przytulały mnie, bo inaczej chyba bym się rozpłakała. To było słodkie.
- Ale to nie wszystko - usłyszałam w głośnikach. Wszyscy zebrani na mnie patrzyli, a ja patrzyłam się na Karoline z nadzieją. Na co liczyłam? Cholera.

Nagle do na scenie pojawił się on. Blond włosy, błękitne oczy. Spojrzał na mnie i nic nie mówiąc poprawił mikrofon. Zawiesił sobie gitare na szyji i zaczął grać.

http://www.youtube.com/watch?v=nvfejaHz-o0

"Girl I see it in your eyes you're disappointed
Cause I'm the foolish one that you anointed with your heart
I tore it apart
And girl what a mess I made upon your innocence
And no woman in the world deserves this
But here I am asking you for one more chance...."

Gdy skończył, moje policzki były już całe mokre. Płakałam jak bóbr patrząc na niego. Podeszłam powoli do sceny, w sali była całkowita cisza, a Niall patrzył jak szłam w jego strone. Zdjął gitarę. Tak strasznie za nim tęskniłam!
- Obiecałem, że zagram. I jestem - powiedział pomagając wejść mi na scenę. Staliśmy trzymając się za ręce. Patrzyłam w jego stęsknione oczy i wiedziałam, że mnie kocha. Inaczej by tu nie przyjechał. Reflektory świeciły prosto na nas, wszyscy się patrzyli. A on poprostu schylił się i mnie pocałował. Objął mnie w pasie i podniósł do góry. Tego mi brakowało. Jego zapachu, jego ciała, jego pocałunków. Wszyscy zaczęli klaskać. Ta chwila mogłaby trwać już wiecznie. To moje najlepsze urodziny.
- Kocham Cię - szepnęłam między pocałunkami.
- Ja Ciebie bardziej. Przepraszam za wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz