poniedziałek, 11 czerwca 2012

ROZDZIAŁ VI - "Nie. Tak. Nie wiem. Może..."

Wróciłam do pokoju. Dziewczyn nie było, zostawiły tylko karteczkę: "Lecimy na zakupy, lecz kaca <3". Czy Asia przypadkiem nie miała pracy? No nie ważne, próbując dostosować się do ich zaleceń, położyłam się w nowej bluzie. Chciałam za wszelką cene zapomnieć o mega seksownym znajomym, a przypomnieć sobie szczegóły z zeszłego wieczoru.
Poszłyśmy oblać mój mały sukces. A właściwie nasz sukces. Sylwia też się dostała.
- Hm... - sięgałam pamięcią. Pamiętam jak przyszedł Paul i tańczyłam z nim. Potem przyszedł Harry, byłam wstawiona. Nagle mnie olśniło! - Cholera!
Podniosłam się z łóżka i pobiegłam do łazienki. Przemyłam twarz lodowatą, spojrzałam w lustro. Widać było, że nies przespałam grzecznie całej nocy w łóżeczku. Kurde, wogóle nie byłam grzeczna! Całowałam się z Harrym!!
- Nie to nie możliwe... Nie mogłam... - popatrzyłam w oczy swojemu odbiciu. A jednak. To ja go pocałowałam. Debilka ze mnie. Jak mogłam to zrobić?! Przecież to gwiazda, a ja? Ja tylko tańczę. Noi Asia wyraźnie za nim szalała. Szlag!

Zamiast drzemki wybrałam siłownie. Przebrałam się i poszłam wypocić z siebie razem z potem wszystkie wątpliwości. Najpierw rowerek, potem bieżnia, ciężarki i znowu rowerek. Miałam już wychodzić, gdy drogę zagrodził mi zielonooki chłopak.
- No nie wierze... - szepnęłam do siebie.
Pocałował mnie w policzek, a mi zrobiło się głupio. - Hej, jak tam? - zapytał.
Zastanawiałam się czy pamięta to co się stało, to czego okropnie żałowałam. Położył mi dłoń na ramieniu jak starej kumpeli.
- Ej, co Ci jest? Rozumiem. Jesteś zmęczona, idź się połóż i odpoczywaj. Musisz mieć siły na jutro. Jutro pierwsza próba - mówił z uśmiechem patrząc mi w oczy.
Musiałam to wyjaśnić.!
- Słuchaj, to co się stało było cholernie głupie. Z tego powodu nie mogę... Poprostu nie mogę - powiedziałam cicho. Patrzyłam na Hazzę szeroko otwartymi oczyma, czułam jak robi mi się gorąco. Nie wiem, czy istnieje coś takiego jak pięciominutowa gorączka, ale jeśli tak, to z pewnością jej doznałam.
Najpierw się roześmiał, ale po chwili zrozumiał, że nie żartuje. Spojrzał pytająco, takim wzrokiem wręcz zawiedzionym. Ja też byłam zawiedziona. Zawiedziona i wkurzona na siebie. - Dlaczego? - zapytał smutno. Te jego cholerne, piękne oczy! Szlag!
- Zrozum. Gdybyś mnie nie pocałował... Nie. Gdybym to ja Ciebie nie pocałowała, to wszystko potoczyłoby się inaczej. Teraz, gdy przede mną stoisz i proponujesz współpracę, jestem wręcz pewna, że nie mówisz szczerze - odpowiedziałam spuszczając wzrok. Powód był jeszcze jeden. Przecież Asia była w nim zauroczona, nie chciałam aby się zawiodła czy coś. Za bardzo ją pokochałam, już nie była jedynie znajomą z hotelu, teraz była moją przyjaciółką. Miałam w dupie, że znamy się zaledwie trzy dni! Kochałam ją!
- Powiedz mi. Czujesz coś do mnie? - zapytał, dotykając dłonią mojego policzka.
- Nie. Tak. Nie wiem. Może... - wyjąkałam i poczułam się jak w jakieś głupiej brazylijskiej telenoweli. Może zaraz wpadnie tu moja matka i powie, że sie z nim przespała...
- To o co chodzi? Nie wierze Ci, że dobrowolnie rezygnujesz ze swoich pragnień. Dziewczyno, to Londyn. Miasto marzeń, w którym się wychowałem. A ty tu przyjechałaś, poznałem Cię i nie pozwole abyś zmarnowała to co Ci dane.
- Może nie mam racji i znów potykam się o własne nogi, ale to moje życie i moje błędy. Moje cholerne błędy. Pozwól że sama jej popełnię - szepnęłam.
Przytulił mnie mocno do siebie, a dokładnie do swojej klatki, bo byłam od niego niższa o głowę. Poczułam ładne, męskie perfumy połączone z zapachem chloru. Może był na basenie? U niego nawet chlor wydawał się być afrodyzjakiem! Szlag, szlag, szlag!
- Będzie dobrze. Zobaczysz. Jeśli zmieniłabyś zdanie, a mam nadzieje że to zrobisz, to wiesz gdzie mnie szukać. Pamiętaj. Londyn to wyjątkowe miasto - mówił w moje włosy.
Wypuścił mnie z objęć i odszedł. A ja osunęłam się na ziemie oparta o ścianę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz