* Z perspektywy Sylwii *
Wracałyśmy we cztery z siłowni. Odkąd Asię zwolini, nocowała u mnie w pokoju. Nie wiemy czy to jest legalne, ale póki co nikt się nie połapał.- Może podejdziemy do chłopaków zapytać co z próbami? - zapytałam nieśmiało.
- Przecież wiemy, że chcesz poprostu pomiziać się z Horanem - zaśmiała się Asia. I miała racje. Tęskniłam za nim, nawet gdy nasze rozłąki trwały pare godzin.
- Za to Klaudia wymieni śline z Malikiem! - dodała Karolina i wszystkie wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem. Nim zdąrzyłam zapukać do drzwi chłopaków, już stanął w nich Hazza.
- Słychać Was na kilometr, wchodźcie - zaprosił nas z uśmiechem, któremu blondynka odrazu uległa. Zaczęli ze sobą plotkować. Ja ruszyłam do kuchni w poszukiwaniu mojego żarłoka, noi nie pomyliłam się.
- Wiedziałam, że Cię tu znajde - szepnęłam mu do ucha, aż się wystraszył. Odwrócił się, złapał mnie za biodra i oparł na blacie.
- Jest ktoś na kogo mam większą ochote, niż na jedzenie... - zamruczał i schylił się aby mnie pocałować. Wtedy do pomieszczenia wszedł Liam, a ja momentalnie wymknęłam się Niallowi. Obydwoje byli troche zdezorientowani.
- Ha! Liam, blondynek mówił że właśnie ma na Ciebie ochotę! Tak więc zostawiam Was samych i idę odkleić Zayna od ust mojej przyjaciółki - zaśmiałam się i wybiegłam.
* Oczami Liama *
Wiedziałem od początku, że Sylwia jest taka nakręcona i zwariowana, te cechy dodawały jej uroku. Gdy zostaliśmy sami, podeszłem do Nialla i poklepałem go po ramieniu.
- Nie powiedziałeś jej? - zapytałem, a on odrazu posmutniał. - Chłopie, wiesz, że musisz. Powiedziałeś, że sobie z tym poradzisz.
- Bo sobie poradze, ale chce to zrobić delikatnie. Poznałem ją zaledwie pare dni temu i zakochałem się jak jakiś pieprzony małolat, a teraz musze ją zostawiać?!
Chłopak zaczął krążyć w te i spowrotem zdenerwowany. Nie dziwie mu się, też musiałem w Meksyku zostawić swoją miłość. Obiecałem jej, że wrócę, ale dobrze wiedzieliśmy, że tak nie będzie. Gdy pomyślałem, że mój przyjaciel będzie prawdopodobnie przechodził to samo, zrobiło mi się strasznie smutno. Nie dopuszcze, żeby to się tak skończyło.
- Ej, przejdziemy przez to razem - powiedziałem i przytuliłem go. Inne słowa narazie nie przychodziły mi do głowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz