poniedziałek, 30 lipca 2012

XXXXV - "Dupek i jego klata..."

Klaudia

Poranek był bardzo ciepły więc chłopcy jakimś cudem przekonali personel, aby zorganizowano śniadanie dla całej ekipy na ogromnym tarasie na szczycie Uniwersytetu, pod warunkiem że sami posprzątamy.
Karolina była szczęśliwa z Louisem, na co Paul zareagował wyrzutami i awanturą i zniknął na całą noc. Asia i Harry przeżywali swoją miłość we własnym świecie. Sylwia jak zwykle karmiła swojego blondyna.
Powoli zapominałam o Alexie, tatuażu i mojej mamie.
- Zayn, spisałeś się z tym śniadankiem! - uśmiechnął się najedzony Niall.
-Weź mi już tak nie słodź, bo się zarumienię! - Zayn zachichotał a ja mu zawtórowałam. Po pochłonięciu dosłownie wszystkiego co było na stoliku (oczywiście wszystkiego co było jadalne) oparłam głowę o jego nagi tors i zaczęłam podziwiać widok na plażę.
-Pięknie tu... - szepnął Lou obejmując Karolinę.
-Ooj pięknie... ale Klaudia jest jeszcze piękniejsza.
-No wreszcie jakiś komplement z Twojej strony! - parsknęłam a on poruszał zabawnie brwiami.
-Robiłem to specjalnie. Ale myślę, że takie komplementy wypowiadane co pewien czas są o wiele wartościowsze od tych, które powtarza się co dziesięć minut, nie uważasz?
- On ma rację! - wtrącił się Harry, bawiąc się włosami ukochanej.
-Oj Malik... Ty, Twoja klata i te Twoje mądrości... - westchnęłam a on znowu się zaśmiał.
-Czyli ja nie jestem po prostu Zayn, tylko dzielę się na Zayna i jego klatę?
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Yhmm... Nie mów nic przez chwilę. Łącząc szum fal z biciem twojego serca, tuż pod moim uchem, powstaje cudowna melodia, moja ulubiona.
-I weź tu mów o rozważnych komplementach! - teatralnie wywrócił oczami do reszty po czym pocałował mnie czule w usta. - Kocham Cię...
-Ja ciebie też.
-...ale mówię Ci to tylko raz dzisiejszego dnia, więc naciesz się chwilą - dokończył a ja wykrzywiłam twarz w grymasie.
-Dupek! - syknęłam równocześnie z Sylwią, Asią i Karoliną.
-Dupek i jego klata.-poprawił nas, a ja zaśmiałam się w duszy.
-A więc dupku i jego klato, lepiej idźcie się ubrać i zniknijcie nam z pola widzenia, inaczej to wy będziecie musieli posprzątać po dzisiejszym śniadaniu - oznajmiła dumnie Asia podnosząc się z krzesła.
-W takim razie już nas nie ma! - poderwał się brunet całując mnie przelotem w policzek i jak powiedział tak zrobił. Koniec końców, sprzątać musiałyśmy my i Liam, bo wszyscy się jakby rozpłynęli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz