Klaudia.
Obudziłam się i poczułam wariujący w moim brzuchu głód. W sumie to nie wiedziałam nawet, gdzie mamy się zgłosić po śniadanie, bo wczoraj przyniósł nam je Devon, a reszte dnia jechałyśmy na batonikach i energetykach. Ktoś zapukał do drzwi.
- To tylko ja, Zayn.
- Nie wchodź! Ja.. - niezdążyłam dokończyć, bo chłopak już wszedł i usiadł na moim łóżku. - Hej, piękna - szepnął i pocałował mnie w policzek.
- No błagam! Większej aluzji to nie mogłeś zrobić? Dopiero wstałam, więc bliżej mi póki co do Bestii niż do Pięknej - wtuliłam się w kołdrę.
Jednak gdy chłopak oświadczył, że przyniósł nam śniadanie momentalnie poprawił mi się humor. Nie tylko mi, bo w tym momencie obudziła się reszta i rozległ się cichy warkot kobiecych głosów - Cześć Zayn...
- Hej dziewczyny. Mam śniadanie! - odpowiedział dumnie z uśmiechem. - Macie tu jajecznice. Mam nadzieje, że żadna z Was nie jest uczulona na jajka bo wtedy musiałbym znowu iść na dół, potem na górę i wogóle. Noi mam dla Was kawy. Osobno cukier, osobno mleka jeśli chcecie. A może któraś z Was woli herbatę? Ja...
- Ej. Skończ paplać i połóż nam śniadanko na stole chłopczyku - rzuciła Annie, wstając w tej swojej koronkowej bieliźnie. Która jej ledwo co zasłaniała. Wkurzyła mnie. Zayn jak każdy chłopak ocenił ją od góry do dołu z rozwartą gębą.
- Okej, Annie. Ty byś mogła iść po talerze! - syknęła Karolina widząc moją mine.
Wyszła, ja pomiziałam się troche z Zaynem, a gdy poszedł, wszystkie rzuciłyśmy się na jajecznice.
Karolina.
Postanowiłam na dobre zapomnieć o Louisie, bo widocznie miał jakieś niedokończone sprawy w Londynie. Nie chciałam mu przeszkadzać. Aby trochę odreagować poszłam na spacer z Devonem. Był miły i dużo rozmawialiśmy o nauce, co mnie ucieszyło. Czemu? Bo to wyjątkowo bezpieczny temat.
Potem leżeliśmy sobie na kocyku na zielonej trawie, na wzgórzu. Jedliśmy na spółkę ogromną, kupioną wcześniej watę cukrową. Było dosyć niezręcznie.- O czym myślisz? - zapytał Devon zerkając na mnie, gdy ja tępo wpatrywałam się w niebo, tak jakbym zobaczyła tam conajmniej Świętego Mikołaja.
- Tylko się nie śmiej.
- Noo?
- Te chmury są jak bita śmietana.
Roześmiał się.
- No, głupi jesteś! Nie czujesz tego?! Takie tam, ooo, kłębuszki. Bierzesz - uniosłam palec do góry i zaczęłam kręcić nim dzikie kółka na niebieskiej mapie nieba - bierzesz, zawijasz i do buzi. Za free. Kiedy chcesz i gdzie chcesz. Bardzo wygodne.
- Pomysłowa z Ciebie dziewczyna - przyznał, gestem proponując mi ostatni kawałek waty, a kiedy odmówiłam, z rozkoszą wpakował ją sobie do ust. - Mniam, mniam, mniam. Mógłbym tak leżeć do jutra.
- Leń, głupek. Leń, wariat.
- Nie taki wariat jak mój stary szkolny wychowawca. Ten to potrafił z emocji rzucać kredami po klasie. Raz oberwałem.
Ja się zaśmiałam i spojrzałam na niego z uśmiechem.
- Opowiedz mi coś jeszcze.
To był jednak tylko pewien mechanizm obronny. Chyba jednak nie chciałam dowiadywać się o nim tylu rzeczy, nie chciałam być teraz przy Devonie...
Obrócił się na bok i podparł głowę na ręku. Wpatrywał się we mnie przez chwilę.
- Moge Ci opowiedzieć o nauczycielu Wf-u z 3 klasy. Niezła dupa była z niego.
Poszłam w jego ślady odwracając się w jego stronę.
- Leń. Zboczeniec.
- Zboczeni są najlepsi.
- No nie wiem, nie wiem. A romantyzm?! Na co będziesz wyrywał dziewczynę? "Hej, masz najfajniejsze cycki jakie kiedykolwiek widziałem"?!
- A czemu znowu tak brutalnie? - parsknął. - Powiem jej ewentualnie, że ma bardzo krztałtny tyłek. - Ja wybuchłam śmiechem. - No co? Też źle? Nie możliwe. "Karolino, masz bardzo ładny i krztałtny tyłek." NO NIE MÓW, ŻE CIĘ TO NIE RUSZYŁO?!
- Jesteś głupkiem - skwitowałam.
Koło nas przebiegł jakiś mały grubasek w bluzce w paski i szelkach. Chyba nie muszę mówić, kogo mi to przypomniało. Miałam ochotę złapać tego dzieciaka i z całej frustracji odgryźć mu głowę. Albo coś równie psychicznego.
- Idziemy stąd - mruknęłam nagle.
- Co? - odparł lekko zdenerwowany zielonooki.
- Idziemy - powiedziałam dobitnie, zwlokłam się z kocyka, złożyłam go, złapałam kolegę za ramie i bezceremonialnie zeszliśmy ze wzgórza na sam dół.
Nie będą mnie grube dzieci irytować swoją nędzną egzystencją.!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz