Asia
- Nie. Nie-ma-mo-wy!
- Asia... Ale dlaczego?!- zawyła Sylwia, powstrzymując się żeby nie złapać blondynki za ramiona i nie potrząsnąć nią z całej siły. - Dlaczego nie?! No dziewczyno!
Siedziałyśmy w samochodzie, w drodze do Cambridge, miasta niedaleko Londynu. Razem z One Direction miałyśmy rozpocząć w końcu pracę nad kolejnym teledyskiem. Nie wiem jakim cudem Simonowi udało się załatwić plan zdjęciowy w King's College na terenie tamtejszego Uniwersytetu. W szkole średniej miałam przyjaciela, która zamierzał się dostać do tego collegu na medycynę, a teraz ja jadę tam grać u boku najsłynniejszego brytyjskiego boysbandu. Życie płata figle.
- Taki facet... Słodki i zdolny! - emocjonowała się Klaudia.
I sławny - pomyślałam.
Dlaczego one nie mogły mi dać spokoju?! Odkąd powiedziałam im o tej akcji z Harrym męczą mnie przy każdej okazji. W sumie pożałowałam, że chłopcy jadą drugim wozem, bo one mogą swobodnie o tym bez przerwy chrzanić!
Co ja miałam zrobić? Znowu sięgnęłam pamięcią do tamtego dnia.
Po wizycie z Harrym u Simona i obgadaniu sprawy mojej pracy przy teledysku, poszliśmy na lody. Było już późno, ale zdąrzyliśmy do ostatniej otwartej lodziarni. Wszystkie młode fanki pewnie już siedziały w domach, więc obeszło się bez zamieszania.
- Jakie chcesz? - zapytał loczek posyłając mi swój cudowny uśmiech.
- Pistacja i mleczna czekolada - odwzajemniłam uśmiech.
Zamówił lody, właściciel zamykał już, więc musieliśmy ruszyć na spacer alejkami Londynu. Był wyjątkowo ciepły wieczór. Rozmawialiśmy.
- Chcesz moją marynarkę? - zapytał po jakimś czasie.
- Heh, Harry. Jest gorąco - zaśmiałam się widząc jego rumieniec.
Chwila ciszy.
- Ciesze się, że będziemy spędzali ze sobą więcej czasu.
- Ja też się cieszę - odpowiedziałam nieśmiało.
Znowu chwila ciszy.
- Ale ja się ciesze z innych powodów. Słuchaj Asia... - zatrzymaliśmy się na moście - chodzi mi o to, że... ja... kurde. Jestem w tym kiepski.
Patrzyłam w jego zielone tęczówki jak zaczarowana. Zaczarowana tym otoczeniem, sytuacją, nim. Cholernie romantyczna sceneria.
- Ja... Czuje coś do Ciebie. Coś więcej. No wiesz. Po urodzinach Sylwi, gdy u nas nocowałaś, mamrotałaś przez sen. Powiedziałaś... że mnie kochasz. Tak strasznie chciałbym, abyś temu nie zaprzeczyła. Bo widzisz. Zależy mi na Tobie. Troche bardziej. Zanim Klaudia nas ze sobą poznała przychodziłem tak często do baru tylko, aby na Ciebie popatrzeć. Potem wszystko potoczyło się tak szybko. I nie jestem pewien czy nam wyjdzie, ale może moglibyśmy spróbować? Może moglibyśmy spróbować tego, co nazywają prawdziwą miłością. Co ty na to? Proszę, powiedz, że nie zgłupiałem.
Jego słowa wstrząsnęły całym moim światem. W jednej sekundzie wizja najlepszych przyjaciół legła w gruzach. Wpatrywałam się jak głupia w jego oczy. Nie chciałam być tylko jego przyjaciółką, ale to było nierealne.
- Harry... Nie zgłupiałeś. To ja zgłupiałam. Nieświadomie pozwoliłam Ci pomyśleć, że możemy być razem - urwałam widząc łzy w jego oczach.
Złapał mnie za ręke i spuścił głowę.
- Dlaczego nie? - tylko tyle zdołał wyjąkać.
- Nazywasz się Harry Styles. To wystarczy - również się popłakałam.
- Mam to gdzieś! Myślisz, że jestem nadętą gwiazdką bez uczuć?! Do cholery, mylisz się! Potrafię kochać, potrafię dbać o drogie mi osoby. Potrafiłbym zadbać o Ciebie - wybuchł wrzaskiem połączonym ze szlochem. Ciężko było mi patrzeć na takiego loczka. Zwykle beztroski, teraz rozczarowany i przerażony. Skuliłam się jak mała dziewczynka, broniąca się przed konsekwencjami.
Nagle nastała cisza i chłopak pociągnął mnie za ręke. Szliśmy przez chwile w milczeniu i skupieniu. Tylko w naszych głowach toczyły się bitwy.
- Chce wiedzieć jedno. To co szeptałaś przez sen. To coś znaczyło?
- Tak, ale...
- Już. Tyle mi narazie wystarczy. Proszę, przemyśl to - powiedział już spokojnym głosem, lecz nadal trzymał mnie za ręke i pędził w stronę hotelu, tak, że ledwo nadążałam.
- Aśka, wracaj na ziemie - machała mi ręką przed nosem czarnowłosa przyjaciółka. - Dobrze Ci radzę, powinnaś to przemyśleć.
- Okej. Przemyślę.
Harry był jednym z najbardziej rozchwytywanych nastolatków na całej kuli ziemskiej. A ja byłam tylko szczęściarą, która zagra z nim pare romantycznych scen przed kamerami. Potem wszystko pryśnie jak bańka mydlana. I tego się najbardziej obawiałam.
Liam.
Chyba użyło mi, kiedy utwierdziłem się w przekonaniu, że Lou nie pamięta tamtego feralnego zdarzenia w windzie. Siedział obok mnie w samochodzie i jakby nigdy nic rozmawialiśmy o głupotach. Nigdy nie poznałem nikogo bardziej niezrównoważonego psychicznie, oczywiście w dobrym znaczeniu tego słowa.
Harry rzucał misie żelki do ust Nialla, a Zayn i Louis się z nich nabijali. Ja przeglądałem w komórce twittera. Nagle znalazłem filmik z udziałem Louisa.
- Ej, Lou, robiłeś ostatnio twitcama może? - spytałem.
- Tak, a co?
- Patrzcie - chłopcy otoczyli mnie i obejrzaliśmy wspólnie fragment filmiku nagranego przez fankę. To był kawałek twitcama, na którym Karolina przychodzi do naszego apartamentu i razem z Louisem odgrywają scenkę jak z jakieś taniej romantycznej bajki. Wkurzyłem się w środku, gdy wpatrywali się w siebie bez słowa. Zabolało mnie, gdy zrozumiałem jaka wytworzyła się między nimi w tamtej chwili chemia. Gdy brunetka go dotknęła, dreszcz jaki go przeszedł był prawie wyczuwalny. Patrzyłem jak ich ciała się nawzajem przyciągają. Przez jedną, krótką chwilę zapragnąłem, aby zniknęła z naszego życia zostawiając dla mnie więcej miejsca. Gdy filmik dobiegł końca byłem już w rozsypce.
- Zupełnie zapomniałem, że to nagrywałem... - wyszeptał chłopak z błyskiem w oczach. Uśmiechał się cholernie szeroko. Zapragnąłem pocałować te rozkoszne usta i gdyby nie to, że Zayn sprowadził mnie na ziemie, to napewno bym popełnił ten błąd.
- Uuu, stary jestem z Ciebie dumny. Niezła akcja, ale czy ona nie jest z Paulem?
Louis uśmiechnął się jeszcze szerzej - ona kocha mnie - szepnął.
Auć. Głupie serce.
- To wszyscy jesteśmy szczęśliwi.!
Posmutniałem. Ja z pewnością nie zaliczałem się do tych szczęśliwych. Nie wiem dlaczego Niall i Harry też posmutnieli, ale czułem się zbyt bezradny aby coś powiedzieć.
Całą dalszą drogę przebyliśmy w ciszy, każdy w swoim świecie. Tylko Zayn słuchał muzyki i smsował. Lou wpatrywał się nieobecnym wzrokiem w świat za szybą z lekkim uśmiechem na twarzy. Ten uśmiech dobijał mnie ostatecznie, w końcu usnąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz